Dlaczego Żydzi
przez 40 lat błąkali się po pustyni po wyjściu z niewoli egipskiej, zanim byli
w stanie założyć własne państwo?
Bo przeszkadzała im w tym niewolnicza mentalność większości „wolnego” ludu.
Dzisiaj Polacy doświadczają dokładnie tego samego.
Bo przeszkadzała im w tym niewolnicza mentalność większości „wolnego” ludu.
Dzisiaj Polacy doświadczają dokładnie tego samego.
Wielce bohaterscy „wyzwalacze”,
wyrwali nas z okowów poprzedniego zbrodniczego systemu. Lecz zrobili to głównie
dlatego, że ten system osobiście ich uwierał i znacząco na niekorzyść różnił
się od tego, co widzieli na bogatym zachodzie. Większość strajków „Solidarności”
nie mogła być z powodów ideowych, następując zaraz po drastycznych podwyżkach
żywności. Dążenie do wolności było myśleniem życzeniowym. Gdyby było znośnie, komuszy
socjalizm trwałby w najlepsze dalej.
I co teraz mamy?
I co teraz mamy?
Historia musiała
powtórzyć się raz jeszcze. Jak tylko bojownicy o wolność w bohaterskim zrywie
porzucili dawnych Panów. Jak tylko zrobiło się znośnie i ciepło. Herosi zaczęli
rozglądać się wokoło siebie, komu mogliby zacząć służyć. To było silniejsze od
nich. Niewolnik zawsze poszukuje, bo potrzebuje swojego Pana.
Po dwudziestu latach takiej służalczości – zaczynamy zbierać jej żniwa w postaci najniższego przyrostu naturalnego. Świat ruszył z kopyta do przodu, a my dalej roztrząsamy o tym „jak by to było gdyby było, jak być powinno”.
Po dwudziestu latach takiej służalczości – zaczynamy zbierać jej żniwa w postaci najniższego przyrostu naturalnego. Świat ruszył z kopyta do przodu, a my dalej roztrząsamy o tym „jak by to było gdyby było, jak być powinno”.
Kiedy ustanowionej i podstarzałej części społeczeństwa zupełnie umyka
rozumienie współczesnej rzeczywistości. Młodzież, nie pamiętająca już czasów
PRLu, czuje się wyalienowana, odseparowana od swoich narodowych korzeni.
Osamotniona i bez wsparcia w postaci poklepującej po plecach starszyzny, która
powinna wyznaczać jej cele - boryka się na bezideowej plutokracji, nie mogąc
przecież słuchać „tych głupców”.
Jest to tym
bardziej smutne, że naród tak doświadczony seriami porażek i upokorzeń –
powinien, skoro przetrwał – przynajmniej wykształcić w sobie niezwykły hart
ducha. Wypracować żelazny zestaw nigdy nie starzejących się idei dających siłę
i mądrość.
Tak jak trudne
pustynne warunki kształtujące niezłomność Fremenów na fikcyjnej Diunie, prawie
każdemu wydają się prawdopodobne i wiarygodne. Tak też cały świat dowiadując
się z Internetu o wspaniałości historii Polski – zastanawia się pytając „Co to
są za ludzie?”. Wyobraża nas sobie jak Tytanów – wiernych do końca jakiejś
wzniosłej sprawie.
Odpowiedź jest
mniej wzniosła: głupi i wredni.
Cierpienie nie
uszlachetniło narodu polskiego. Szlachta i intelektualiści za bardzo byli zajęci
rozpaczaniem po utraconych majątkach i degeneracji społecznej pozycji.
Chłopstwo, które masowo emigrowało do miast, było zbyt zajęte dorabianiem i aspirowaniem
do reszty. Nie chcieli nawet myśleć – o czymś więcej, niż zapewnianie sobie
kolejnego bochenka chleba.
Starzy, od
początku PRLu nie dążyli do wolności, ci którzy tak robili żyli w lasach do
1987 roku, kiedy zabito ostatniego prawdziwego bojownika. Partyzanta, który był
mentalnie wolny, woląc żyć poza systemem niewoli, nawet jeśli musiał wegetować w
ten sposób.
Zabrakło temu
człowiekowi jedynie roku. W 1988 ustawa Wilczka przywróciła Polakom
niezależność ekonomiczną. Na tej podstawie komuniści, bez wojny domowej, nie
mogli zakazać wolnych zgromadzeń, więc bronili się przed zemstą obradami okrągłego
stołu.
Co nam to dało?
Dało nam to
możliwości, praktycznie wszystko. Lecz nie było nikogo, kto by chciał z tych
możliwości skorzystać. Walcząc o prawdziwą niezależność – trzeba w końcu mieć
wobec rzeczywistości własne propozycje – których skutki przyjmuje się „na klatę”.
Zamiast tego Lud rzucił się tylko „na kasę”.
Nie tworzono
nowych organizacji społecznych. Nie było nowych form – nikt nie był
zainteresowany. Zadowolono się jedynie pluralistycznym systemem partyjnym, bo
brakowało czasu na coś więcej. Wszyscy jeździli, handlowali, zajmowali się
szukaniem pieniędzy. Nikt nie budował na multum możliwości jakie miała Polska
wyzwolona. Nikt nie obudził się po rozczarowaniu jakie przyniosło podsumowanie
sukcesów pierwszej demokratycznej kadencji.
Polskę i jej
przedsiębiorczość reprezentowały tylko te nieliczne jednostki, które odnosiły
sukcesy w biznesie. Jednak wobec starej, ustanowionej FOZZem nomenklatury, były
one z góry skazane na porażkę. Na łaskę i niełaskę aparatu fizycznej represji –
urzędowego przymusu. Z nimi nie mogło nic się udać – biznesmen to bardzo rzadko
dobry przywódca i społecznik. Celem jego życia nie jest ta czy inna wzniosła idea,
lecz normalne i wulgarne – gromadzenie pieniędzy.
Co nam pozostało?
Wolność
odzyskaliśmy w 1988. Jest rok 2013. Pozostało nam 15 lat mentalnego
zniewolenia. Przynajmniej licząc to sprawdzoną miarą Biblijną.
Do głosu zaczynają
dochodzić pokolenia, których nikt ani mentalnie, ani fizycznie nie poniżał, ani
nie upokarzał. Które tylko nudziły się w zacofanej intelektualnie szkole. Dzieci
nie pamiętające PRLu właśnie kończą studia. Lecz w trakcie ich trwania młodzi Polacy
zdołali zniechęcić się do tego mentalnego zaścianka na tyle, że raczej wyjadą
do Anglii czy Irlandii, będą kłaść dachy w Norwegii, czy dojeżdżać na okazyjną
fuchę do Niemiec.
Starsze pokolenia
nie zaproponowały im nic, poza bezideowym prawem gromadzenia dóbr i pieniędzy.
Stąd też ich pociechy oduczone myślenia, dzięki wydłużeniu dzieciństwa systemem
powszechnej edukacji „wyższej”, czynią co powinni. Pozbawione życiowej
odpowiedzialności zajmują się budowaniem własnej pozycji materialnej.
Dlatego dla Polski
są możliwe dwa scenariusze?
Przy dzietności
1,2 i 500 tysiącach urzędników – pozostali przy życiu i zdrowiu pracownicy
będą grabieni ze wszystkiego co zarobili, aby było z czego wypłacać renty i
emerytury. Snujący się po ulicach, przemęczeni robole, będą wyglądać tak samo
bezrefleksyjnie i beznadziejnie – jak otaczające ich nienawistnie
zacietrzewione staruchy.
Jest jednak
jeszcze gorszy scenariusz.
Ci którzy
wyjechali tu wrócą. Z kieszeniami pełnymi zarobionych na zachodzie pieniędzy, z
bagażem nabytej odpowiedzialności i odwagi, będą dyktować starszyźnie własne
warunki. Zastygli intelektualnie i mentalnie „bojownicy” będą protestować i
wtedy dojdzie do przemocy. Jej rezultat ponownie wtłoczy ich na pozycje „sługusów”,
bo obserwując dorobek ostatnich 25 lat – właśnie na takie traktowanie, nie
chcące wymrzeć pokolenia, zasługują.



















.jpg)





